wtorek, 22 stycznia 2013

2


ZŁOŚĆ PIĘKNOŚCI SZKODZI

Siedziałam na łóżku i przeglądałam nowe czasopisma, kiedy nagle usłyszałam wrzaski wydobywające się z pokoju naprzeciwko. Zrezygnowana stanęłam i udałam się za krzykiem. Otwarłam drzwi i popatrzyłam się na chłopaka, który leżał na kanapie ze słuchawkami na uszach. Myślałam, że coś mnie trafi, a moje bębenki tego nie wytrzymają. Zdjęłam mu słuchawki, czekając, aż przestanie się wydzierać.
- Mam nadzieję, że to nie był twój śpiew? – zapytałam się sarkastycznie chłopaka, jednak on nic nie odpowiedział tylko złapał mnie za dłoń.
- Skarbie, nie martw się ja tylko chciałem zwrócić twoją uwagę, abyś tutaj przyszła, bo chcę ci coś powiedzieć. Na pewno się nie zgodzisz, ale warto spróbować. Pójdziesz ze mną na Tour Star? – zatkało mnie. Znowu ta sama propozycja. Czy ludzie nie mają ciekawszych zajęć, tylko chodzenie na takie nudzące widowiska?
- Sory, ale ktoś mnie już tam zaprosił, jeśli chciałeś ze mną iść to mogłeś się trochę pośpieszyć - zadowolona udałam się z powrotem do swojego pokoju.
Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Było mi trochę szkoda jego, ale co ja na to poradzę, że Nicole zaprosiła mnie pierwsza, przecież nie powiem jej teraz, że ktoś inny mnie zaprosił i wolałabym z nim iść. Jednak nie chcę, żeby sobie pomyślał, że mi na nim zależy albo że się w nim zakochałam.

Po godzinach oglądania śmiesznych filmików na You Tube udałam się na wspólny rodzinny obiad wraz z nowym współlokatorem. Przez cały ten czas przy stole nie pisnęłam ani słowa. Siedziałam spokojnie przełykając powoli jedzenie i popijając je sokiem pomarańczowym. Nagle usłyszałam głos ojca skierowany w moją stronę.
- Co tam u ciebie, słonko? Wszystko w porządku? – zapytał się nabierając na widelec kawałek steku.
- Tak. Idę za tydzień z Nicole na Tour Star i zastanawiam się co na siebie ubrać. Przydałoby mi się coś nowego – powiedziałam z nadzieją, że John da mi pieniądze.
Nagle usłyszałam cichy śmiech Zayna. Popatrzyłam się w jego stronę, a ten wyglądał tak jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem.
- Coś nie tak? – zapytałam się zdziwiona zachowaniem chłopaka.
- No trochę przesadzasz, pewnie w każdym ciuchu byłaś tylko raz. Uwierz mi, że nikt nie zauważy jak ubierzesz się w to samo co rok temu.
Zaczęłam się sztucznie śmiać.
- Ale to już nie jest modne, matole! To, że ty chodzisz codziennie w tym samym stroju, to nie oznacza, że ja mam.
Zayn Malik nic nie odpowiadał, chociaż słowa cisnęły mu się z ust.

Kiedy wszyscy się rozeszli się po zjedzonym posiłku zostałam i postanowiłam pomóc w sprzątaniu, bo i tak niczego ciekawszego nie miałam do roboty. W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi, poszłam je otworzyć i zobaczyłam czwórkę chłopaków, którzy wyglądali mi na trochę znajomych.
- W czym mogę pomóc?
- Przyszliśmy do naszego przyjaciele Zayna, który tutaj mieszka. Byliśmy umówieni – odpowiedział jeden z nich, który miał blond włosy i duże niebieskie oczy.
- Ale ja was nie znam, a po pierwsze nie słyszałam, żeby ktokolwiek miał przychodzić, więc wynocha! – powiedziałam chamsko zamykając przed ich nosami drzwi.
Gdybym nie była poddenerwowana sytuacją z mulatem, pewnie nie byłabym, aż taka wredna. Od obiadu chodzę jak na szpilkach i mało co nie zbiłam talerzy niosąc je do kuchni. Najlepiej byłoby gdybym się przespała i chyba tak zrobię.

Po dwóch godzinach drzemki udałam się do salonu, gdzie chłopacy śpiewali jakąś piosenkę. Po chwili zorientowałam się, dlaczego oni wydawali mi się tacy znajomy. Widziałam ich raz w teledysku do piosenki „What makes you beautiful”. Ale to było dawno, a teraz jest mi głupio. Jak ja mogłam ich wszystkich tak potraktować. Moje policzki się zarumieniły i zdenerwowana przewróciłam niechcący wazon. Chłopcy odwrócili się w moją stronę, a ja chciałam zapaść się pod ziemię.
- Wszystko w porządku – przybliżył się w moją stronę Zayn. Gdy na niego patrzyłam było mi wstyd. Jak ja mogłam go tak traktować? Ale nie byłam przecież tego świadoma, że są oni najpopularniejszym boys-bandem.
- Ta.. ta… tak – zaczęłam się jąkać. – Po prostu jest mi słabo i nie czuję się najlepiej.
Skłamałam i pobiegłam do gabinetu swojego ojca mając nadzieję, że on mi to wszystko wyjaśni. Lecz go nie było, na stole leżał tylko list na którym pisało „Dla Julii”. Otworzyłam go i zaczęłam uważnie czytać.
Muszę wyjechać na weekend w sprawach biznesowych. Mam nadzieję, że sobie poradzisz i będziesz miała na oku Zayna. Chociaż z tego co widać nie polubiliście się mam nadzieję, że wasza relacja szybko się zmieni. Jeśli będziesz chciała możesz zaprosić do siebie Nicole. No i bym zapomniał po prawej stronie w górnej szufladzie zostawiłem pieniądze. Więc kup sobie coś ślicznego, żeby wszystkim z wrażenia szczęki opadły.
Przesyłam buziaczki.
Tata.
Musiał wyjeżdżać właśnie w tym momencie kiedy miałam zamiar, żeby coś mi wyjaśnił. Może porozmawiam z Malikiem. Albo nie. Wolę nie ryzykować wyśmianiem z jego strony. Najlepiej wrócę do salonu i przeproszę ich wszystkich za swojego zachowanie. Nie chcę, żeby uważali mnie za jakąś niezrównoważoną kobietę, bo taka nie jestem.
Poszłam do salonu i przeprosiłam ich. Myślałam, że mi nie wybaczą, a tu tak po prostu mi odpuścili. Byłam w szoku, a jeszcze w większym będzie Nicole, kiedy dowie się kto był w moim domu. Ona uwielbia gwiazdy i ma prawie wszystkich autografy oraz zdjęcia. Nic dziwnego, że tak bardzo chce iść na to Tour Star. 

***
Ps: Dziękuje wszystkim za komentarze pod ostatnim postem. 

środa, 16 stycznia 2013

1


NASTĘPNY PODRYWACZ W TYM MIEŚCIE

- Julia, mamy dzisiaj gościa i tym razem postarałabyś się być trochę milsza niż ostatnim razem. Mężczyzna zrezygnował z mojej pomocy, bo według niego nie umiałbym go uratować, tak samo jak nie umiałem wychować swojej córki. Więc proszę zachowuj się jak na damę przystało – oznajmił  mój ojciec, z którym mieszkam samotnie od dwunastu lat w wielkiej rezydencji, gdyż moja mama zmarła na raka kiedy byłam jeszcze dzieckiem.
John jest prawnikiem oraz zaufanym człowiekiem, do którego przychodzi wiele ludzi z prośbą o pomoc. Swoje biuro ma w domu w jednym z kilkunastu pomieszczeń i jak zawsze jest pełno ludzi. Czasami mam już tego dosyć, nawet nie można mieć chwili spokoju. Nic dziwnego, że chodzę całymi dniami taka zdenerwowana, a wszyscy uważają mnie za rozpieszczoną córeczkę tatusia, gdyż mam swoje humorki. Jednak wcale tak nie jest, gdyby mnie oni znali, pewnie zmienili by zdanie co do mnie.
- Jak zawsze tylko praca, praca, praca! A kiedy ostatni raz gdzieś razem wyszliśmy, albo chociaż spokojnie porozmawialiśmy? Mam już dość tego! Nawet trudno mi powiedzieć ci jakikolwiek sekret, bo już nie jesteś moim tatą. Normalny tata zapytałby mnie się, jak mi minął dzień, a ty tylko zanudzasz swoimi problemami. Wiem, że nie jestem idealna, jednak mógłbyś chociaż kiedyś powiedzieć, że mnie kochasz – po moich policzkach zaczęły spływać łzy, a ja odwróciłam się do Johna plecami. Po chwili zaczęłam biegnąc  przed siebie długim korytarzem, patrząc się cały czas na ziemię. Nie zauważając wychodzącego z zakrętu chłopaka wpadłam na niego.
Moje policzki się zaczerwieniły i nie wiedziałam co powiedzieć. Mulat patrzył się na mnie, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Przepraszam – wydusiłam z siebie po paru minutach stania bez ruchu.
Chłopak zaczął się śmiać, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi, po chwili zorientowałam się, że łzami rozmazałam cały swój makijaż i wyglądałam pewnie jak strach na wróble, albo jeszcze gorzej.
- Śliczna jesteś – powiedział brunet sarkastycznie, a ja nie mogłam powstrzymać się od wybuchnięcia śmiechem – Rzadko u dziewczyny widuje się taki makijaż. Nowy look?
 - Tak, trudno otrzymać taki efekt. A tak w ogóle jestem Julia, a ty? – wysunęłam w stronę chłopaka swoją prawą rękę.
Wyglądał on na zakłopotanego i nie wiedział co ma zrobić, czy wybuchnąć śmiechem, czy odpowiedzieć. Każda dziewczyna na jego widok piszczała, pierwszy raz znalazł się w takiej niekomfortowej sytuacji.
- Zayn Malik – odpowiedział całując moją dłoń – Miło mi cię poznać.
- Pewnie każdej dziewczynie wciskasz taki kit, kochanie – omijając go rozczochrałam jego bujne włosy.
Zayn nic nie odpowiedziałam tylko odwrócił się w moją stronę i zaczął patrzeć jak idę przez korytarz prosto do swojego pokoju. Wydawał się być fajnym chłopakiem, jednak nie był w moim guście. Pewnie podrywał każdą dziewczynę jaką spotkał na swojej drodze, już kiedyś spotkałam takiego mężczyznę, a teraz żałuję, że go poznałam. Zranił mnie i nawet nie chciał się przyznać do zdrady. Uważał, że wszystko to moja wina, jednak ja widziałam na własne oczy jak całuje się z inną, na dodatek jeszcze w moim domu. Kiedy to zobaczyłam, myślałam, że serce mi pęknie. Teraz nie pozwolę, żeby to się jeszcze raz powtórzyło. To wydarzenie zmieniło mnie, oczywiście na lepsze. Już nie boję się walczyć, już nie boję się wyrażać swojego zdania, jedyne czego się boję to znowu zakochać się w nieodpowiednim facecie.

Kiedy weszłam do swojego pokoju pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wielki fortepian stojący po środku pomieszczenia. Podeszłam bliżej i zaczęłam grać piosenkę, która  jako pierwsza wpadła mi do głowy.
Śpiewałam:
Nie musisz już dzwonić
Nie podniosę słuchawki
To jest ostatnia kropla
Nie chcę już cierpieć
Możesz mówić, że ci przykro
Kochanie, już ci nie wierzę
Tak jak wcześniej
Nie jest ci przykro

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, przerażona poszłam otworzyć. Kiedy zobaczyłam kto stał za nimi, aż mnie cofnęło. Był to ten sam chłopak, na którego wpadłam niechcący na korytarzu. Jednak tym razem był z moim ojcem. Wyglądali na ucieszonych, a ja patrzyłam się na nich jakbym zobaczyła ducha.
- Julio, to jest Zayn, będzie mieszkał z nami przez rok. Jego rodzice poprosili mnie o przysługę, a ja jak mogłem się nie zgodzić. Mam nadzieję, że się polubicie. – Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Byłam zszokowana. Jak on sobie wyobraża mieszkanie z nieznajomym. Wydaje się on być fajnym chłopakiem, jednak nie wiem, czy wytrzymam cały rok z kimś takim pod jednym dachem.
- Dobrze tato – uśmiechnęłam się sztucznie w stronę chłopaka.
- Ja muszę już lecieć – powiedział po paru minutach mój rodzic i udał się w stronę swojego gabinetu.
Zostałam sama z mulatem. Nie wiedziałam czy mam zacząć temat, czy czekać aż coś powie. Jednak po chwili wziął głos chłopak.
- Może nie będę ci przeszkadzać i pójdę do swojego pokoju obok – oznajmił Zayn, a ja zaczęłam się śmiać pod nosem. Już się zadomowił, chociaż jest tu już…. Ile on w ogóle już tu jest? Pewnie już obczaił moje ulubione miejsca. Niech tylko go zobaczę leżącego na moim hamaku, to pożałuje, że tu zamieszkał.  – No i zapomniałem ci jeszcze powiedzieć, że ładnie śpiewasz. Może kiedyś stworzymy razem duet.
Spojrzałam na chłopaka zdziwiona nie odrywając od niego wzroku.
– Mam nadzieję, ze ten rok minie szybko – pomyślałam sobie  w myślach i zamknęłam za brunetem drzwi.

Wychodząc z rezydencji, w której mieszkałam udałam się na mały spacer, a przy okazji miałam zamiar wstąpić do swojej najlepszej przyjaciółki Nicole, z którą znam się chyba od wieków. Już nawet jak byłam w pampersach to kolegowałam się z nią. Nie należy ona do bogatych ludzi, jednak ja też byłam biedna do momentu, w którym dostałam w spadku od mojej ulubionej ciotki dom i parę milionów dolarów. Byłam w szoku kiedy się o tym dowiedziałam, wiedziałam, że ciotka była bogata, ale nie wiedziałam, że jest bogatsza od królowej Wielkiej Brytanii. Ale i tak to nie zmieniło żadnych relacji miedzy nami. Nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami na świecie i nie pozwolę, żeby cokolwiek zmieniło to.
Kiedy doszłam do domu, w którym mieszkała Nicole zapukałam do drzwi. Jednak nikt nie otwierał. Dla pewności zapukałam jeszcze raz i zrezygnowana wyszłam za furtkę. Nagle usłyszałam głos wydobywający  się z  owego budynku.
- Przepraszam, że nie otwierałam, ale brałam prysznic – zaśmiała się dziewczyna w ręczniku na głowie.
- Przyjmuje przeprosiny – udałam się w stronę drzwi i otworzyłam je przekręcając klamkę w prawą stronę. Powolnym krokiem udałam  się na górę, gdzie właśnie znajdowała się Nicole. Miała na twarzy szeroki uśmiech i uśmiechała się od ucha do ucha. Była zbyt szczęśliwa, dlatego zaczęłam nabierać podejrzeń. Pewnie coś się stało na co czekała od dłuższego czasu, albo po prostu zakochała się.
Blondynka stanęła sobie naprzeciwko mnie i złapała mnie za dłoń.
- Nie uwierzysz! – rzeknęła podekscytowana – Wygrałam bilety na Tour Star i na dodatek będziemy miały pierwsze miejsca w rzędzie. Wystąpią tam największe gwiazdy, a o północy będzie konkurs karaoke. Musimy coś zaśpiewać! Z twoim talentem na pewno wygramy. Będziemy sławne jak Michael Jackson albo jak Madonna. Będzie o nas gadał cały świat!
- Nicole, czy przypadkiem twoje marzenia nie są trochę nierealne? – zapytałam się przyjaciółki z niedowierzeniem. Ostatnio miała całkowicie inny pogląd na życie. Chciała być kelnerką, a teraz jej się uwidziało zostać gwiazdą. Może coś ją uderzyło w głowę i to porządnie, że teraz wygaduje takie bzdury.
- Kochana, dla mnie słowo „nierealne” nie istnieje! Idziesz ze mną, mam dwa bilety i mam nadzieję, że nie odmówisz?
Popatrzyła się na mnie spojrzeniem, przy którym  zawsze wymiękałam. Robiła oczy jak kot ze Shreka i przygryzała wargę. Zgodziłam się, chociaż nie chciałam wcale iść. Już mam dość Zayna, a co dopiero zadufane w sobie gwiazdy. Mam nadzieję, że nie będzie wcale tak źle i się będę tego trzymać przez cały czas.