BEZ SNU NIE MOŻNA ŻYĆ
Do wieczora
rozmawiałam z One Direction, jednak oni rozeszli się do swoich domów i ja
zostałam sama z Malikiem. Lecz on poszedł od razu do swojego pokoju,
zostawiając mnie samą. Nic dziwnego, przecież jest już druga nad ranem samej mi
się oczy zamykają, ale muszę zadzwonić jeszcze do Nicole. Ona musi się o tym
dowiedzieć. Nie obchodzi mnie, że przerwę jej piękny sen, ona po prostu musi to
wiedzieć. Wystukałam na klawiaturze numer do mojej najlepszej przyjaciółki i
nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po minucie mogłam usłyszeć jej zaspany głos,
który był strasznie niewyraźny i prawie nie rozumiałam co ona mówi.
- Dlaczego
marchewka poszła na spacer, kiedy ja tutaj jestem. Nie wolno – usłyszałam dalej
śpiącą dziewczynę.
- Obudź się
śpiochu, mam dla ciebie niesamowitą wiadomość, normalnie nie uwierzyć w to. Ale
spotkałam… - nie dokończyłam, bo w słuchawce usłyszałam tylko chrapanie, które
było strasznie głośne – Nie chcesz wiedzieć to nie.
Rozłączyłam
się i poszłam na górę, gdzie naprzeciwko mojego
pokoju spał Zayn. Drzwi były otwarte i mogłam go zobaczyć śpiącego, gdyż
jego łózko znajdowało się na przeciwko nich. Uśmiechnęłam się pod nosem,
wchodząc do pomieszczenia, które należało do mnie. Usiadłam sobie na łóżku
otwierając swój pamiętnik. Wzięłam do ręki długopis i zaczęłam pisać.
Drogi Pamiętniku
Wiedziałam, że dzisiaj się coś wydarzy, ale nie
spodziewałam się, że spotkam cały zespół 1D. Trudno mi w to uwierzyć, ale
jednego z nich traktowałam jak wroga. Od momentu kiedy się dowiedziałam, że to
ten Zayn, który gra w zespole jest mi strasznie głupio. Jednak mam nadzieję, że
mi wybaczył i od teraz będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Oczywiście Nicole o
niczym nie wie, bo jak zawsze w najważniejszych momentach śpi. Obym nie
zapomniała jej o tym powiedzieć! Wiem, że mam słabą pamięć i często o wszystkim
zapominam, lecz mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie. Jutro mam zamiar iść
na zakupy, żeby sobie kupić coś na Tour Star. Nie chcę mi się tam iść, ale
czego się nie robi dla przyjaciół. Teraz trzeba ją wyciągnąć z domu i znowu
namawiać do zakupu nowych rzeczy. Nicole po prostu nienawidzi jak kupuję jej
ciuchy, albo inne akcesoria. Ale ona dla mnie jest jak siostra i dam jej nawet
swoje ostatnie pieniądze, po to, żeby na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Życz mi
powodzenia.
Julia.
Zamknęłam
zeszyt, położyłam się na łóżku i zamknęłam swoje niebieskie oczy. Nie miałam
się nawet siły przebrać, po prostu poszłam spać w ubraniu. Spałam jak małe
dziecko w swoim mięciutkim łóżeczku. Śniły mi się cudowne rzeczy, a na mojej
twarzy pojawiał się uśmiech. Ale dlaczego? Tego jeszcze nie wiem. Nicole
powiedziałaby pewnie „Zakochałaś się”, lecz ja uważam, że za dużo przeżyłam jak
na jeden dzień. Rzadko mi się zdarza spotkać kogoś sławnego, jeszcze z nim
mieszkać. Od teraz moje życie się zmieni, po prostu to czuję.
Namówiłam
Nicole na wspólne zakupy i właśnie teraz miałyśmy się spotkać. Stałam tuż obok
jakiegoś wielkiego drzewa, lecz ona nie przychodziła. Pewnie zastanawiała się w
co ubrać, lecz ja, aż tak dużego wyboru nie miałam. Nie chciałam się stroić na
zwykłe zakupy. Nawet nie zrobiłam makijażu, a włosy uczesałam byle jak. Nie
miałam siły na nic. Dziwne, że w ogóle stanęłam z łóżka. A wcale nie takie
dziwne. Zayn wylał na mnie wodę i zaczął się drzeć, że powódź jest w
rezydencji. Miałam ochotę go udusić, ale się powstrzymałam. Pogodziliśmy się i
nie mam ochoty na razie zmienić relacji między nami. Ale to nie znaczy, że mu
nie oddam. Jednak nie mam pomysłu jak. To będzie taka mała niespodzianka,
poczekam z tym na później i zaskoczę kiedy będzie się tego najmniej spodziewał.
Po parunastu
minutach Nicole stała już tuż obok mnie i gadała jak nakręcona o Tour Star. Po
paru minutach miałam już tego dość. Jedyne co chciałam w tamtym momencie to to,
żeby ktoś wziął pistolet i strzelił mi z niego prosto w głowę. To, że zgodziłam
się z nią iść to nie oznacza, że muszę o tym słuchać na okrągło. Jednak
skończyła nawijać jak katarynka, kiedy zaczęłyśmy wybierać sobie coś ładnego i
wygodnego.
Kupiłam
sobie ładną niebieską sukienkę, która pasowała do moich oczu. Wyglądałam w niej
ślicznie. A do tego dokupiłam jeszcze czarne buty na wysokim obcasie. Nicole za
to czarne obcisłe leginsy z ciekawymi wzorkami oraz białą, zwiewną,
prześwitującą bluzkę. Wyglądała zniewalająco, a kiedy ją zobaczyłam zabrakło mi
słów, żeby opisać jak wygląda. Chyba będę musiała kupić sobie coś innego, bo
przy niej to nikt nie będzie zwracał uwagi na mnie.
- To teraz
czekamy do soboty i idziemy podbić ten świat – powiedziała zafascynowana
dziewczyna.
- Nie
wyolbrzymiasz tego troszkę? – zapytałam się Nicole, która wydarła się na
cały sklep, jakbyśmy tylko we dwie w nim
były. Jednak tak nie było. Wszyscy się na nas patrzyli jak na jakieś
psychopatki. Pociągnęłam przyjaciółkę za rękę i zapłaciłam za towar.
Pożegnałyśmy
się pod jej domem, a ja doszłam sama pod swój powolnym krokiem. Nie śpieszyło
mi się, bo i tak nie miałam nic ciekawego do roboty. Dochodząc do budynku
zobaczyłam nieznane dotąd auto, które było zaparkowane na podjeździe. Ciekawa
kto do nas zawitał otworzyłam drzwi i myślałam, ze dostanę zawału. Przede mną
stał nagi chłopak. Na szczęście stał tyłem. Zaczęłam się wydzierać z całych
sił. Nagle z góry zszedł po schodach mulat z uśmiechem na twarzy.
- Harry,
zachowujesz się jakbyś był u siebie w domu. Ubierz się szybko, bo Julia
oślepnie. – zaśmiał się Zayn czochrając loki chłopaka.
- Tylko
pójdę na górę – skierował wzrok w moją stronę, a ja natychmiastowo zamknęłam
swoje oczy.
Za dużo jak
na jeden dzień, już i tak za dużo widziałam. Ten widok pozostanie już na zawsze
w mojej głowie. Otwierając oczy usiadłam sobie obok Zayna na kanapie przed
telewizorem.
Widziałam
jak przygryzał wargę i nie wiedział co powiedzieć. Wyglądał trochę na
zdenerwowanego. Jednak ta cisza, która nas otaczała była trochę przytłaczająca.
Postanowiłam coś powiedzieć, lecz to chyba nie było dobre wyjście.
- Nie ma to
jak nagi chłopak na powitanie – po wypowiedzeniu tych słów, myślałam, że
zapadnę się pod ziemię. Jak ja mogłam takie coś powiedzieć. Chyba ta niewielka
ilość snu źle na mnie działa. Następnym razem idę spać o dwudziestej i mam to
gdzieś, że ktoś jest w domu. Teraz będzie mi odwalało, aż do wieczora.
- Co
takiego? – popatrzył się na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Nic, nic
tylko głośno myślę – uśmiechnęłam się udając, że nic się nie stało. Lecz
chłopak niezbyt mi w to uwierzył. Zaczął coś mruczeć pod nosem, nie rozumiałam
w ogóle co on mówi.
Nagle
pojawił się przed nami Harry, lecz tym razem miał coś na sobie. Był to zwykły
dres, ale i tak to lepsze niż nic. Przyłączył się do rozmowy, która i tak nie
była zbyt ciekawa oraz interesująca.
- Bardzo cię przepraszam, ale to nie moja wina.
Powinnaś przed wejściem zapukać, a nie wchodzić jak do siebie – wcisnął się
chłopak między mną a Zaynem. Myślałam, że kości w biodrze mi się połamią. On
chyba nie widzi, że ta kanapa jest tylko na dwie osoby. Jednak Zayn postanowił
usiąść sobie gdzie indziej, a raczej na oparciu.
- Jakbyś nie
wiedział to ja tu mieszkam i nie mam w zwyczaju pukać. Raczej nikt u mnie nie
chodzi nago. Nie uważasz, że to trochę dziwne? – zapytałam się chłopaka w
ironiczny sposób. Ten się tylko popatrzył w stronę Zayna i prychnął sobie pod
nosem, mając nadzieję, ze ta rozmowa wcześniej czy później się skończy.
- Julio,
lepiej nie ciągnij już tej kłótni – odezwał się brunet, a ja zostawiając ich
samych udałam się do swojego pokoju.